Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start SportyGorskie.pl News SportyGorskie.pl TopStory Polacy trzecim zespołem rajdu Explore Sweden Monster

Polacy trzecim zespołem rajdu Explore Sweden Monster

przez Administrator Ostatnio zmodyfikowane 2009-07-09 15:06
Akcje Dokumentu

Cztery i pół doby potrzebował zespół Speleo Salomon Gore-tex na pokonanie najdłuższego, ponad 1060 km rajdu adventure w Europie: Explore Sweden Monster. Ira Safronowa z Rosji oraz Piotrek Dymus, Piotrek Hercog i Artur Kurek z czasem 110 godzin i 5 minut zajęli trzecie miejsce

W piątek z centrum zatłoczonego Sundsvall wyruszyła parada 22-óch zespołów z jedenastu krajów, prowadzona przez orkiestrę i rozbawione dzieci niosące flagi narodowe wszystkich zawodników. Po krótkiej ceremonii otwarcia, potężny licznik kilometrów Explore Sweden Monster zaczął bić.


            Pierwsze 4km były sprintem na drugą stronę rzeki, podjazdem na rolkach na szczyt wzniesienia i zbieg w normalnych butach stromym klifem miejskiego parku, w którym dobrze ukryty punkt kontrolny wisiał pod skałą. Sam organizator rajdu szukał go wraz z dziennikarzami dobre kilka minut. Po rozgrzewce zespoły wybierały kolejność następnych trzech etapów: spacer po dachu zabytkowego budynku, 150 metrów pływania w porcie i 14km orientering w mieście. Speleo Salomon Gore-Tex po małej wpadce z nie podbiciem punktu na dachu, opuściło Sundsvall w pierwszej dwunastce. Miejscowi mocarze z Lundhags wysunęli się na 4-minutowe prowadzenie.


            Pierwszy „normalny” etap prowadził na wschód, po szutrach i asfaltach rowerowe tramwaje pędziły przez 120 kilometrów na przemian w górę i w dół. Po podbiciu punktu numer 3 na szczycie 300-metrowej góry, nie wolno było z niej zjechać normalną drogą ale prowadząc rowery przez las na skróty, bez ściezki. Niby nic strasznego ale marsz w SPD-ach po omszałych skałach nigdy nie należy do szybkich. Cały etap nawet najwolniejszym zespołom nie zajął 7 godzin.


            Na strefę zmian szwedzki Lundhags wpadł z kilkunastoma minutami przewagi nad goniącymi ich Duńczykami i FJS. Włożenie rolek zajęło dwie minuty i już pędzili w kierunku oddalonego o 16km Midadventure – rzecznej plaży i wyspy, na których czekały krótki kajak dla jednej osoby w zespole, bieg dookoła wyspy dla dwóch oraz park linowy dla czwartej. Potem zawodnicy spotykali się i już całym timem zjeżdżali do wody i płynąc około 200 metrów kończyli etap. Pierwszy zespół już miał dwie godziny przewagi nad dziesiątym.


            Mimo że pogoda (oprócz krótkiego deszczu) była dobra a woda tak ciepła jak powietrze (23 stopnie), Speleo Salomon trochę zmarzło i gdy przed północą opuszczali swój suport (zespół wspomagający, przygotowujący jedzenie  i sprzęt), mieli około 140 minut straty. Bez świateł (słońce zachodzi po 23 ale całą noc jest na tyle jasno, że na drogach nie potrzeba dodatkowego oświetlenia) zaczynali 256 km pedałowania: jeden długi przelot, bez żadnych punktów do podbijania...


            Żadnej nawigacji, żadnego urozmaicenia, czysta siła i odporność na sen. Dwanaście godzin po asfalcie, 10 minut snu w rowie. Jechałam z suportem i minęliśmy Polski zespół o 2  w nocy, śpiewali „A kiedy przyjdzie także po mnie...” – tekst, który przykleił się do nich jeszcze przed zawodami. Zegarmistrz światła pomógł im wyprzedzić trzy timy ale senny monster nie dał o sobie zapomnieć i śpiąc w rowie dali się wyprzedzić Rosjanom. W sobotę po 11 rano oba timy skończyły w jednominutowym odstępie. Piotrek Dymus z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru podsumował noc: „ to jakby próbować zarżnąć się bagietką” ...


Tylko dwa pierwsze zespoły (Lundhags i FJS) nie spały po rowerze, po 15 minutach w w strefie zmian sprzetu pognały na treking wysokogórski. Cała reszta spała (Speleo Salomon Gore-Tex 45 minut) lub długo marudziła u suportów. Czekał ich 60 km marsz, co najmniej 19-20 godzin z 12 kg plecakami (jedzenie na dobę, raki, czekan, 50 metrów liny, 4 karabinki, jumar, uprząż itp.).


Sobota od rana była słoneczna, ale nad Explore Sweden zebrały się chmury. Nad ranem organizator wypadł samochodem z drogi i wybuch poduszki uszkodził mu oko. Norweski zawodnik timu Merrell doznał kontuzji ścięgna i po 24h rajdu jego zespół zszedł z trasy. Pech nie ominął też Speleo – Piotrkowi Hercogowi wróciła podobna kontuzja ścięgna przy kolanie i w góry wychodził już na mocnych środkach przeciwbólowych. A na lodowej, zaporęczowanej ściance, którą mieli przechodzić zawodnicy, zrobiło się tak krucho, że po przejściu dwóch pierwszy zespołów punkt zamknięto i skrócono  (choć to może już na szczęście) cały marsz o kilka trudnych kilometrów. Gdy Artur Kurek z kolegami i Iriną Safronovą, wychodził na trek ta informacja nie była jeszcze znana ale na pewno na górze wiadomość nie zepsuła im nastroju, który po śnie wyraźnie się poprawił.

W niedzielę nad ranem nasz zespół ukończył marsz przez góry i lodowiec jako czwarty!

 

Cztery i pół doby  potrzebował zespół Speleo Salomon Gore-tex na pokonanie najdłuższego, ponad 1060 km rajdu adventure w Europie: Explore Sweden Monster. Ira Safronowa z Rosji oraz Piotrek Dymus, Piotrek Hercog i Artur Kurek z czasem 110 godzin i 5 minut zajęli trzecie miejsce, ustępując pola tylko miejscowym zespołom Lundhags i FJS. 


Zawodnicy zgotowali kibicom dramatyczny finał, gdy na ostatnim podjeździe  Piotrek Hercog zerwał łańcuch i zamiast jechać, musiał biec z rowerem pod górę. Emocji  nie brakowało także, gdy zespół przechodził przez lodowiec na granicy z Norwegią i w ciągu 15 godzin wyprzedził aż pięć zespołów. Mniej spektakularne okazały się etapy rowerowe, każdy po 270 km, na których zawodnicy kilka razy z wyczerpania i zmęczenia lądowali w rowach oraz monotonne, ponad 10-cio godzinne żeglowanie w deszczu ostatniej nocy.


Trzecie miejsce zespołu to najlepszy wynik Polaków w historii adventure racing na tak długim rajdzie. Śpiąc jedynie 7 godzin w ciągu niemal pięciu dni i nocy przejechali 770 km na rowerach, przeszli 130 km, przepłynęli 110 km, a na rolkach przejechali prawie 60 km. Mimo, że Polacy przekroczyli metę już wczoraj, aż do teraz (czwartek do godz. 18) zespoły z końca stawki jeszcze się ścigają. To okrutne piękno adventure racing...

Akcje Dokumentu

Gratulacje!!!

Wysłane przez Roman Naleśnik o 2009-07-14 18:28
Szacun Panowie i Panie! :-)
Powiedz nam jak sobie radzimy
Dziękujemy za wszystkie komentarze dotyczące naszych stron internetowych. Będziemy wdzięczni za wszelkie opinie dotyczące naszej działalności, które pomogą uczynić ten serwis lepszym. Prosimy o wybranie i zaznaczenie na liście odpowiednich punktów. Nie możemy obiecać, że odpowiemy na wszystkie opinie dostarczone tą drogą, ale na pewno przeczytamy je wszystkie.
Proszę zaznacz wszystkie punkty, które uznasz za uzasadnione