Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start SportyGorskie.pl News Narty Skitury O narciarskim wędrowaniu

O narciarskim wędrowaniu

przez Paweł Ostatnio zmodyfikowane 2008-06-06 14:01
Akcje Dokumentu

Nie jestem pewien, czy można dobrze opisać narciarską przygodę na szlaku. To po prostu trzeba przeżyć. Spróbuję przelać na papier swoje "zauroczenie" zimowym wędrowaniem. W miarę rozwoju sprzętu, wybrałem tego typu narty, jako najbardziej odpowiednie ze względu na ich lekkość i łatwość poruszania się na nich. Nie ujmuje to nic turystyce narciarskiej uprawianej na innego rodzaju sprzęcie. Ski-alpinizm, inaczej turystyka wysokogórska na nartach zjazdowych są tak samo godne polecenia i dostarczają wspaniałych przeżyć. Ja jednak preferuję lekkość w pokonywaniu przestrzeni, nawet kosztem pewności utrzymania się na śniegu i elegancji sylwetki zjazdowca, jakie dają narty zjazdowe.

Rajd 'Wędrówki Północy'. Na nieczynnej linii kolejowej Olecko-Gołdap Nazwa nart śladowych powstała z uwagi na możliwość zakładania przy ich pomocy śladu narciarskiego w świeżym śniegu - w odróżnieniu od wąskich nart biegowych, na których najczęściej można się poruszać po uprzednio przygotowanym torze. Aby jednak moja wypowiedź nie zamieniła się w "suchy" wykład o sprzęcie i technice, pozwolę sobie odesłać czytelnika do popularnych książek: "Narciarstwo wędrówkowe" Konrada Ostańkowicza lub "Narty, narty..." - praca zbiorowa pod redakcją Władysława Lenkiewicza.

Podobno bieg narciarski, ze wszystkich rodzajów rekreacji ruchowej, najbardziej harmonijnie angażuje większość mięśni, z mięśniem sercowym na czele. Kiedy spadnie wystarczająca ilość śniegu, zakładajmy więc śladówki i biegajmy po parkach, polanach lub okolicznych laskach. Mając już odpowiednią kondycję, pokusimy się z pewnością o zorganizowanie narciarskiej "wyrypy" czyli wyprawy turystycznej w starym stylu. W Polsce mamy wspaniałe tradycje narciarskiego wędrowania. Przywołam tylko dwie książki: Mariusza Zaruskiego "Na bezdrożach tatrzańskich" i Stanisława Zielińskiego oraz Wandy Gentil- Tippenhauer "W stronę Pysznej". Ta ostatnia opowiada o wyprawach narciarskich z Józefem Oppenheimem (długoletnim naczelniku TOPR po Mariuszu Zaruskim) w roli głównej.

Góry Złote - węzeł szlaków na przeł. Trzech Granic Ci prekursorzy współczesnej turystyki narciarskiej wędrowali na nartach bardzo zbliżonych do współczesnych śladówek, choć trochę szerszych. Obecnie zaopatrzywszy się w narty typu "telemark" możemy być w o tyle lepszej sytuacji od naszych poprzedników, że nasze deski będą okrawędziowane stalowymi taśmami. Moim marzeniem jest, aby atmosfera tamtych, barwnie opisanych w wymienionych przeze mnie książkach, choć na chwilę wróciła na czas wędrówek na śladówkach po Beskidach i Sudetach, a także na Mazurach Garbatych i Suwalszczyźnie oraz po Szwajcarii Kaszubskiej - terenach mało znanych zimą, choć niezmiernie ciekawych.

Czy najechaliście kiedyś nartami na dzika śpiącego w śniegu? Mnie się to kiedyś zdarzyło w Puszczy Rominckiej! Obaj (tzn. dzik i ja) wyszliśmy z tej przygody ciężko przestraszeni.

Z innych wspomnień z Rajdu Narciarskiego "Wędrówki Północy" przywołuję z pamięci zdarzenie ze szlaku na tracie Gołdap - Dubeninki. Samego świeżego puchu napadało co najmniej pół metra. Prowadzący narciarz wytrzymuje w tych warunkach najwyżej dziesięć minut i zjeżdża spocony na koniec grupy. Po godzinie takiej jazdy prawie wszyscy opadamy z sił, ale każdy wie, że kiedy przyjdzie pora na niego, to będzie przecierał szlak na czele grupy, bo tak trzeba! Jack London nazwał to kiedyś "jedzeniem niedźwiedziego mięsa na surowo".

Góry Bialskie - w kopnym śniegu Innym razem zaś, uczestnicząc w Tatrzańskim Rajdzie Narciarskim, zjeżdżaliśmy z Tomanowej Przełęczy na Halę Tomanową. Marcowy, słoneczny dzień miał się ku końcowi. Powoli się zmierzchało. W górze, w promieniach zachodzącego słońca, śnieg był odwilżowy, dla jazdy tępy. Ale niżej, gdzie cień zalegał już dłuższy czas, tworzyła się lodoszreń, na której "ponosiło", a o skrętach nie mogło być mowy. Szczęśliwcy, którym udało się zjechać bezpiecznie, lokowali się na obtopionym ze śniegu, trawiastym wybrzuszeniu pośrodku hali, ufając, że są całkowicie bezpieczni. Tymczasem jakiś narciarski "kamikadze", który już był całkowicie zatracił panowanie nad parą desek, szusował z obłędem w oczach przez całą halę. Do dziś nie wiem, jakie prawa fizyki pozwoliły mu przelecieć bez wywrotki przez ten trawiasty kopczyk, bowiem... poszybował dalej. Trzeba było widzieć to całe towarzystwo zebrane na trawie, jak rozpierzchnęlo się na wszystkie strony, niczym spłoszone ptactwo! Do dziś nie mogę powstrzymać się od śmiechu, gdy sobie tylko o tym przypomnę. A fachowo nazywa się to "jazdą w zmiennych warunkach śniegowych", z jakimi trzeba się liczyć na prawdziwej "wyrypie" narciarskiej. Nie mogę się oprzeć, aby nie zacytować wspomnianego już przeze mnie Józefa Oppenheima ("Szlaki narciarskie Tatr Polskich i główne przejścia na południową stronę", nakładem PZN, Kraków 1936 r.):

"Narciarz jeździ po śniegu - prawda pierwsza i zasadnicza. Ale ów dla laika synonim uroczej białości, pozornie zawsze jednakiej: słowo śnieg - nic nie mówi narciarzowi. Śnieg - dobrze - ale jaki?!... Puch, boski puch, cudowny firn czy piekielnie łamliwa szreń, przetykana kalafiorami?

Gips, boraks, gangle, sparszywiały śnieg odwilżowy, złączony z podłożem, czy lecący na dźwięk głosu ludzkiego?

Śnieg, wysokogórski władca przestrzeni, stanowi o podstawowej pierwszej wielkiej niewiadomej, od której zależy trudność danej drogi narciarskiej."

Andrzej J. Wi�niewski, Instruktor Turystyki Narciarskiej PTTK
Akcje Dokumentu
Powiedz nam jak sobie radzimy
Dziękujemy za wszystkie komentarze dotyczące naszych stron internetowych. Będziemy wdzięczni za wszelkie opinie dotyczące naszej działalności, które pomogą uczynić ten serwis lepszym. Prosimy o wybranie i zaznaczenie na liście odpowiednich punktów. Nie możemy obiecać, że odpowiemy na wszystkie opinie dostarczone tą drogą, ale na pewno przeczytamy je wszystkie.
Proszę zaznacz wszystkie punkty, które uznasz za uzasadnione