Pep Fujas
Awangardowy narciarz z południowej Kalifornii, który przeniósł freestyle w wysokie góry i na nieprzygotowane trasy. Ucieka przed rutyną szuka nowych wyzwań i inspiruje nowe pokolenie




Pep Fujas
przez Administrator
—
Ostatnio zmodyfikowane
2009-04-09 01:39
Awangardowy narciarz z południowej Kalifornii, który przeniósł freestyle w wysokie góry i na nieprzygotowane trasy. Ucieka przed rutyną szuka nowych wyzwań i inspiruje nowe pokolenie Misją Pep^a jest prowadzić życie z daleka od biurka, a bycie narciarzem prostem jest ku temu najlepszą alternatywą. Jak sam Pep podkreśla - określenie „życie i praca przy biurku" jest tylko metaforą. Pokazuje jak nasze codzienne zajęcia, które z biegiem czasu stają się rutynowymi, zmieniają się w nasze więzienia_ Zupełnie tak samo jak życie przy biurku, czy serialowe życie przy telewizorze. Pep wie, że tak samo jak można popaść w rutynę życia przed telewizorem i przed kompem tak samo można popaść w rutyniarstwo w narciarstwie.
.
![]() ....Popatrz tylko przez chwilę na większość snow parków w USA czy Kanadzie.
Wszystkie tricki, jakie robią, ciuchy jakie noszą i sylwetki jaką przybierają są niemal identyczne. Rutyniarstwo i sztampa jest także we freeskiing'u" - mówi Pep. Jednak jak sam stwierdza, w parku nie było go od kilku dobrych miesięcy. Kiedy rozmawiamy jest czerwiec, a Pep jak sam twierdzi - jest na rekonwalescencji, po małym zabiegu jaki musiał przejść na przeforsowane kolano.
![]() Dom, w którym jesteśmy, jest położony od południowego podnóża Mt. Ashland - teren „domostwa" zajmuje jakieś 60 hektarów (prawie tyle co 30 tysięczne polskie miasto S>) , dojazd do domu to kilkanaście kilometrów szutrowej drogi - w pyle i kurzu - który niepodzielnie panuje na pograniczu Oregonu i Kalifornii. Dolina, w której znajduje się dom Pep'a - to klimat, jaki znamy westernów - z jednej strony majaczy nam buddyjska świątynia, z drugiej strony tereny jakiegoś latyfundysty, którego martwego znaleziono kilka lat temu, po jakimś sporze ziemskim - więc na tym terenie chyba nic nie jest nudne, ani rutynowe... Pep wraca tu tak często, jak to tylko możliwe, żeby oczywiście po wypoczywać i poczuć ducha wolności, tego samego, którego czuli pionierzy, którzy odkrywali te rejony dla białych.
Już jako dziecko, Pep przejawiał niesamowite, wręcz przedziwne umiejętności w poruszaniu się na nartach. Miejscowi locales wręcz wyli z zachwytu, kiedy Pep z łatwością robił „zamek błyskawiczny" między muldami pod wyciągiem krzesełkowym. Kiedy skończył 12 lat, naszła go zachcianka, żeby startować w prawdziwych zawodach - gdzie startują zawodnicy z czołówek list wyników. Choć zawsze bardziej interesowały go eksplorowanie pobliskich żlebów i skałek, niż twarde trenowanie i śledzenie racing'owych trendów, wygrywał wszystkie konkurencje dystansując rywali ze sporym marginesem. Jego rodzice nie wiedzieli, co począć z takim potencjałem syna, pytali lokalnych właścicieli sklepów narciarskich i trenerów, czy jest jakaś przyszłość dla cudownego dziecka z dwoma deskami na nogach z Ashland. Nonsens wszyscy odpowiadali „nikt nie żyje z nart, zwłaszcza tutaj". — Kiedy miat 15 lat, Pep zaczai uczęszczać do pewnego rodzaju „narciarskiej aka- — demii" noszącej nazwę Whiteman School in Steamboat Springs, Colorado... byta je- — sień1997 i nikt jeszcze nie słyszał tam o twin tip'ach, o snow parkach czy w ogóle — o freeskiing - akademia Whiteman, byta miejscem gdzie zaczynały się realizować olimpijskie marzenia. Mimo to Pep, wciąż nie potrafił pokochać racing' u i całego związanego z tym „blichtru"... za to dołączył do freestyle team' u w Rocky Mountain division 9 (w tych czasach freestyle team'y tworzyli narciarze, którzy jeździli po muldach, i robili ~ tricki gdzie tylko się da), gdzie już pierwszym sezonie zyskał tytuł Rookie of The Year 3 . „Pep był narciarzem/wirtuozem posiadającym niesłychany potencjał" jak zdradził — nam jego były trener Bobby Aldighieri. Wszystko, co robił, wyglądało na super łatwe". — Widać było, że jest w ciągłym progresie. Ma duży talent, a do tego potrafi się zmobilizować - ewidentnie miał zadatki na bardzo dobrego olimpijskiego sportowca. Oczywiście 3 oprócz samych nart, w czasie lata, Pep pływał na kajakach górskich - w między czasie 3 odkrył „stricte sportowy styl narciarstwa, to nie jest to, co mnie pociąga, nie ma w tym 3 żadnego uczucia. Nigdy więcej". „To, co kocham w nartach, to podekscytowanie, kiedy — próbuje się przełamać kolejne granice, - ale we freestyle' u na muldach nie ma żadnych barier do przełamywania". Fujas' a bardziej intrygowało kręcenie spinów, których 3 rotacje zresztą sam wymyślał - w tym czasie odkrył rewelację, - table top'y podczas summer camp' u wWhistler, gdzie po raz pierwszy spotkał się z mającym podobne zdanie na temat freestyle' u na muldach narciarza, który nazywał się Tanner Hall. Kiedy 3 Pep zaanonsował swój zamiar - spędzenia całej zimy w snow parku a nie na muldach, 9 Aldighieri nie chciał o tym słyszeć... w końcu dał się jakoś przekonać i jak sam później M stwierdził „wielka szkoda, ciężko jest się godzić na odejście takiego sportowca jak Pep, 3 ale on zawsze był typem wolnego ducha".
![]() W tym miejscu stały jurty - wyjaśnia Pep stojąc w przestronnym zagajniku kilkadziesiąt metrów poniżej domu jego rodziców. Widać stąd szczyt Mt. Shasta, którego j j w tym momencie spowijają chmury. Codziennie rano - Pep' witał widok gór, roztaczający się z drewnianego tarasu, ustawionego pod dwoma yurt'ami. Dwa potężne wodoodporne namioty - były domem dla Pep'a, jego starszej siostry i jego rodziców... ■ Dopiero, kiedy skończył 9 lat, przenieśli się do domu, w którym mieszkają do dzisiaj. „To : były bardzo duże namioty, podzielone na poszczególne pomieszczenia, tak że ja i siostra mieliśmy własne pokoje. Dla nas było to równie normalne, co komfortowe". Kiedy : Pep się urodził jego ociec Richard miał 55 lat, a jego mama 35. Richard Fujas przez całe j życie był kapitanem żeglugi oceanicznej. W końcu zdecydował, że jego dzieci powinny : się wychować na wsi... Choć z ciężkim sercem, zamienił życie wilka morskiego na far- j mę, na kilka przedtem zanim urodził się Pep. „Sprzedał okręt i kupił traktor" - powie- : dział Pep to takim tonem, jakby takie postępowanie było jedną logiczną decyzją, jaką mógł podjąć jego ojciec. Dodatkowym utrudnieniem dla jego rodziców był fakt, że żadne 3 z nich nie miało do czynienia z uprawą czy hodowlą, w ogóle z życiem na wsi. Stworzyli J na początku malutkie gospodarstwo, które wytwarzało żywność metodami ekologicznymi, wkrótce udało się im go zmienić w potężną kompanię dostarczającą ekologiczną j żywność dla całego regionu... W rodzinie Fujas' ów, łamanie stereotypów i rutyny jest : wpisane w DNA.
![]() Po zaproszeniu od Tanner' a, Pep zdecydował się spędzić całą wiosnę w parku - gdzie brał udział w sesji dla Oakley. Udało mu się wtedy „wyskakać i wyjeździć" swój pierwszy poważny kontrakt sponsorski. Następną zimę pędził znów w Mammoth, dołączając do miejscowych wymiataczy. W ciągu jednej zimy, Mammoth stało się centrum światowego freeskiing' u - wszystko dzięki nazwiskom pro skierów, którzy nazywali ten : park swoim domem: Phil Larose, Phil Belanger i Sarah Burkę, - Pep jeszcze „raczkował", ale już jego zdjęcia pokazywały się w magazynie jednym za drugim oraz miał swój 3 pierwszy debiut filmowy w PBP Happy Dayz... W grudniu 2002 pojawił się Pep, jakiego znamy dzisiaj.
Eksplorował tereny wokół Tahoe, nazywane Blackwood Canyon. Ulubioną jego za- 3 bawą było wtedy zaliczanie kilku małych skałek w jednej linii, oczywiście każdy jeden
skok był przynajmniej z 180ątką - nie trzeba chyba wspominać, że w tym czasie, kiedy C.R. Johnnson robił swoje pierwsze linie w terenie i zaczynał rzucać pierwsze duże dropy właśnie Pep zaczął nagminnie uskuteczniać lądowania tyłem w głębokim śniegu... na tyle skutecznie, że 180 zalogowała się na stałe w jego umyśle i chcąc nie chcąc, zaczął ją robić niemal wszędzie... zawsze przy wolnej, eleganckiej rotacji.....
Mnie nigdy nie przyszłoby na myśl, żeby próbować 180 w tak mało komfortowym lądowaniu" mówi Ben Mullin, który był jednym z kamerzystów PBP w tamtych czasach. Wglądało to jakby specjalnie chciał się rozwalić. Jechał tyłem pełnym piecem, potem obracał się, najeżdżał na skałę - robił wolniutką rotację. Nam szczęki opadały na ten widok, bo coś co cze przechodzi na małych skałkach, to z dużych klifów - jest pchaniem się prosto ps. Krótko: w narciarstwie był to przełomowy moment. Wiosną 2003, po zajęciu drugiego miejsca w X Games, w Slope Style' u, Pep pojechał Norwegii razem z CK, Eric Pollard'em i Seth Morrisom'em kręcić ujęcia do „Focu-Po kilku sesjach w parku, w wylansowanym środowisku - Pep stwierdził „chcę więcej popróbować w prawdziwych górach" ... nie było lepszego miejsca niż kultowe Lygnen Alps. Dla Pep'a, który cisnął 180 gdzie tylko mógł - było to czystą syntezą połączenia tego, co się nauczył w parku ze stylem big mountain.....chciałem wreszcie pokazać coś definitywnie swojego, o czym mógłbym powiedzieć, że jest moim stylem". Film „Focused" był swego rodzaju nową jakością. Tripa do Norwegii stała się zapowiedzią tego, co ma nadejść. Obok gigantycznych backflipów i superszybkich kresek Morrisona - również Pep, Pollard, i Johnson, pomimo ich reputacji parkowych jibber' ów - wykazali się świetnymi umiejętnościami w prawdziwych górach. Pep doświadczył swojego pierwszego rozczarowania, kiedy uległ poturbowaniu w zmiennych warunkach śniegowych, podczas próby zaliczenia swojego rekordowego dropa z klifu. „Było dla nas jasne, że Pep jako jeden z tych prosów, którzy zdecydwali się wyjść z terenu snow-parków
- pokazał swoje naturalne zdolności w stylu big-mountain." - mówi operator filmowy Scott Gaffeney.
Kolejna jesień zaowocowała wypuszczeniem na rynek filmu Oakley'a 1242. Pep potwierdził swoję umiejętności wykręcając w terenie tricki cork 5s i 7s, a segmenty filmowe, których był bohaterem, pokazały jego wielkość przy każdym niemal ujęciu. Dzięki temu otrzymał on nagrodę Breakthrough Performance ufundowaną przez magazyn Freeze, potwierdzając tym samym swoją pozycję we współczesnym panteonie narciarskim. Potem nadszedł czas sądów rozliczeń.
Podczas zawodów big-air w Zurichu Pep uległ wypadkowi, w którym poważnie uszkodził lewe kolano. Kontuzja miała miejsce tuz przed rozpoczęciem prac nad filmem WSKI 106, w którym miał zamiar podjąć współpracę z Tannerem. Zamiast kolejnego roku dobrej jazdy, Pep spędził cały ten czas na kanapie. „Nauczyło mnie to przede wszystkim patrzenia na samego siebie z innej perspektywy" - mówi Pep o tym trudnym czasie. Ten, kogo zobaczył, był człowiekiem ulegającym presji oczekiwań ze strony innych; kimś, kto nieustannie dostosowywał się do image'u narciarza nowej szkoły. Naciskany o wyjawienie detali, Pep przyznał jasno, że uległ trendowi, w którym ocenia się wartość człowieka na podstawie trywialnych czynników, takich jak na przykład lanserskie ubrania. Był wyraźnie zakłopotany wypowiadaniem się na ten temat, musiał, bowiem przyznać się do tego, że dał się owemu trendowi ukształtować. Natomiast jego skromność nie pozwoliła mu stwierdzić, że teraz to on sam kształtuje nowe trendy na scenie narciarskiej.
„Tanner Hall jest najlepszy, jeśli chodzi o to, co każdy robi", mówi Chris Banche-tler, którego kariera rozpoczęła się w Mammoth w czasie gdy Pep i Tanner dominowali w tamtejszym snowparku. „Nauczy się nowych trickow takich jak axis czy grab, i pójdą za nim wszyscy pozostali narciarze. Ale Pep jest tym, który nadaje temu sportowi innego kierunku - a jest to kierunek, którym i ja chcę podążać".
Kiedy Pep słyszy tego typu słowa, instynktownie wycofuje się. Jego rok spędzony w DL przekonał go o tym, że tego typu pochwały mogą odnosić się do narciarza, którym był dawno temu, w Mammoth. Teraz Pep ma nową wizję narciarstwa, nową wizję siebie. „ Dziś moim celem jest wybadanie, w jakich warunkach można wykonać poszczególne tricki"- wyznaje. „Mój zasób tricków nie jest duży, ale naturalny teren górski oferuje unikalne okazje do próbowania specyficznych tricków w specyficznym terenie. Bez względu na to czy jest to nawis, czy skalny double stager - chce nauczyć się tego, jak najlepiej wykorzystać dany teren. Często, wychodząc w góry, znajdujemy tam odpowiedni teren do zbudowania skoczni i wykonywania najcięższych tricków. Ale nie ma takiej potrzeby
- przecież góry są same w sobie największymi snowparkami, jakie istnieją".
Wszystkie zdjęcia na tych stronach, niektóre wykonane ponad pół roku temu - zdają się potwierdzać, że wizje i cele Pepa zostały osiągnięte. Co gorsza, do czasu gdy znikną śniegi tej zimy, jego rówieśnicy będą usiłowali dogonić owe wizje, co również prawdopodobnie stanie się rutyną.
Wszystko, co potrzebujemy wiedzieć o Pepie, znajdujemy na grafice jego ostatniego pro-modelu Kung Fujas. Ze współczesnych scen, prezentujących chciwość korporacji, media big-brothera, rozszarpujące się szczeniaki - ucieka indywiduum; biegnie w stronę ogromu gór, dzikich i ponadczasowych, wynurzając się z lasu reprezentowanego przez kształty nart. Rankiem, tuż po sesji zdjęciowej, Pep siedzi na kanapie i pije kawę. Mt. Shasta wyłania się zza chmur, jej różowy, zaśnieżony szczyt kontrastuje z błękitem nieba. Łatwo wyobrazić sobie dziewięcioletniego Pepa, siedzącego na szczycie jurty, patrzącego na tę samą scenę. Góra wpisuje się w jego mózg, prowadząc go do gór całego świata, do miejsc, które określa jako „miejsca pocieszenia, w których umysł wraca na właściwe mu miejsce". Podczas gdy kolano Pepa się goi, zdrowieje również jego umysł. Stąd nie wróci on już do rutyny - będzie gonił nadchodzącą zimę aż do miejsca, gdzie czeka ona na horyzoncie - zupełnie tak samo jak wtedy, gdy właściciel jednego z lokalnych sklepów narciarskich zaprzeczył, że ktokolwiek może dokonać tego na nartach.
|
