Test Specialized Enduro SL Expert (2008)
W 2007 r. Specialized postawił na totalną integrację i produkcję komponentów oznaczonych własnym logo. Mostki, sztyce czy piasty z logo producenta nie robią na nikim wrażenia. Większy szacunek budzą już korby. Spec poszedł jednak dużo dalej i postanowił robić własne amortyzatory. Przednie i tylne.
Specyfikacja
Rama: Stop aluminium M5
Widelec: Specialized Future Shock e150SL, podwójna półka + zintegrowany mostek, skok 150mm, stała oś 25 mm
Tłumik: Specialized AFR Shock, 7.875x2.25
Stery: 1 1/8
Wspornik kierownicy: Specialized Future Shock, zintegrowany z widelcem
Kierownica: Specialized Enduro mid rise bar, 2014 alloy, 31.8mm, wznos 6 stopni, wygięcie 9 stopni, szerokość 660 mm
Hamulec przód: Custom Avid Ultimate 7, 203mm rotor
Hamulec tył: Custom Avid Ultimate 7, 185mm rotor
Dźwignia hamulców : Custom Avid Ultimate 7
Wkład suportu: Shimano M-762 XT custom for Specialized
Przerzutka przód: Shimano M581 LX, top swing, dual pull
Przerzutka tył: SRAM X-0
Manetki: SRAM X-0, carbon/aluminum, trigger
Kaseta: Shimano HG-50, 11-34t
Łańcuch: SRAM PC-971 w/ Power Link
Korby: Shimano M-762 XT custom for Specialized
Obrecze: DT Swiss X420, 24mm szerokości, 32h
Piasta przednia: Specialized disc, 25mm thru axle, 32h
Piasta tylna: DT Swiss 370, 32h
Opony: S-Works Eskar, 26x2.3
Siodełko: Specialized Enduro, pręty Cr-Mo
Wspornik siodła: Specialized
Cena: 14100 PLN
W 2007 r. Specialized postawił na totalną integrację i produkcję komponentów oznaczonych własnym logo. Mostki, sztyce czy piasty z logo producenta nie robią na nikim wrażenia. Większy szacunek budzą już korby. Spec poszedł jednak dużo dalej i postanowił robić własne amortyzatory. Przednie i tylne.
|
|
Zatrudnił w tym celu Mike`a MacAndrewsa, gościa który już kiedyś pracował dla Specializeda (pamiętacie ich karbonowe golenia do Judy Rock Shoxa czy pierwsze Future Shock`i? Pewnie nie, ale przy ich projektowaniu maczał palce właśnie ten gość). Poza tym facet pracował w Rock Shox i, nie licząc roboty w branży motocrossowej, miał duży udział w powstaniu widelców Foxa i Mavericka. Niezłe referencje w tej branży, prawda? No więc taki spec zajął się amortyzacją w nowych Specializedach.
Enduro Expert SL to w założeniu rower do poważnego enduro, graniczącego z FR. Mniej więcej coś takiego jak Scott Ransom czy może nawet Santa Nomad, choć raczej z odchyleniem w stronę enduro niż freeride`u.Wizualnie rower położył mnie na łopatki. Organiczne kształty dopieszczonej w detalach ramy, widelec, którego nie ma żaden ze znajomych, do tego zintegrowany mostek. Wszystkie detale dobrane kolorystycznie. Całość sprawia wrażenie sprzętu kipiącego dobrą energią, mogącego znieść wiele i zapowiadającego wiaderko adrenaliny w żyłach. Postawiłem go w garażu i usiadłem, żeby sobie popatrzeć. Gdzieś z boku stał mój Nomad, miałem wrażenie, że przygląda się mojej fascynacji z pewnym niesmakiem.
RAMA


Zrobiona
jest ze stopu M5, wg Specializeda opracowanego specjalnie do zastosowań
w ramach rowerowych. Ma on zapewniać optymalną wytrzymałość i, co
ważne, nie osłabiać się w trakcie spawania. Hydroformowane rury mają
organiczne, łagodnie wyginane kształty, mi akurat nieco przypominające
modliszkę lub innego drapieżnego owada. Rdzeń ramy stanowi potężna
dolna rura i niewiele jej ustępująca górna. Tylny widelec jest
zbudowany z rurek o zaskakująco niewielkich przekrojach jak na rower do
ciężkiego enduro. Jego ukształtowanie zapewnia oponie o szerokości 2.3
cala wystarczająco dużo miejsca na mogące oblepić ją błoto. W oczy
rzuca się duża ilość spawów, gdyby policzyć, z ilu kawałków aluminium
zbudowana jest rama Enduro, z pewnością okazałoby się, że jest ich
kilkadziesiąt. Wszystkie są jednak pospawane w bardzo staranny sposób,
tworząc piękną całość.
Z technologicznego punktu widzenia Enduro to oczywiście
czterozawiasowiec (w końcu to Specialized), wszystkie łożyska są
maszynowe i uszczelniane. Zawieszenie zapewnia 150 mm skoku. Górne
ogniwo jest odkuwane na zimno, o czym dumnie informuje sporej wielkości
napis. Co ciekawe, przednią przerzutkę przykręcono do mocowania ISCG,
zazwyczaj służącego do zamontowania napinacza łańcucha. Prosty stąd
wniosek, że użytkownik Enduro ma wybór – napinacz albo przerzutka. Hak
tylnej przerzutki jest wymienny. Ramę pomalowano doskonałej jakości
lakierem na dyskretny, niebieski kolor. Nowością dla Speca (od 2007
roku) jest zastosowanie wahacza typu Rocker Arm. Prostą konsekwencją
tego zabiegu jest możliwość solidnej regulacji wysokości siodła. W
Enduro nie zastosowano wprawdzie zupełnie prostej rury podsiodłowej
(tłumacząc to zapewnieniem miejsca dla koła przy maksymalnym ugięciu
wahacza) ale możliwość regulacji wynosi około 13 cm, a to już powinno
wystarczyć każdemu. Ciekawostką jest też możliwość modyfikacji
geometrii ramy. Pośrednio ma na to wpływ wysokość widelca (o tym za
chwilę), a bezpośrednio – sposób zamontowania tylnego amortyzatora.
Rama pozwala na zamontowanie jego dolnego końca na dwa sposoby. Bliższy
osi suportu obniża ramę i wywłaszcza kąt główki, dalszy – odwrotnie.
Producent przy tym nie deklaruje, że sposób montażu ma wpływ na
charakterystykę ugięcia czy wielkość skoku.
Podsumowując – design niezwykle udany, wykonanie nie pozwala na
jakiekolwiek zarzuty. Gdy do tego dodać wyjątkowy prestiż marki,
wychodzi rower, za którym obejrzy się niemal każdy. Dość oglądania,
trzeba sprawdzić co do tego cudeńka przykręcono i jak ono jeździ.
WYROBY DOMOWE
Oczywiście amortyzatory. Tylny, AFR
Shock, długości 200 mm i o dość długim, bo 57mm skoku tłoka, jest
amortyzatorem ze sprężyną powietrzną oraz olejowym tłumieniem.



Amortyzator ma regulowane napięcie wstępne, tłumienie odbicia i
tłumienie wolnej kompresji. Uwagę zwraca duża komora powietrzna,
pozwalająca stosować stosunkowo niskie ciśnienie powietrzaTypową
chorobę czterozawiasowców, to jest kołysanie zawieszenia pod wpływem
pedałowania, ograniczać ma tzw. Spike Valve. Jest to zawór blokujący
ruchy amortyzatora spowodowane łagodnymi ugięciami, np. wywołanymi
pedałowaniem. Szybsze uderzenia, pochodzące od nierówności drogi,
odblokowują obieg oleju i pozwalają na swobodną pracę amortyzatora.
Przedni amortyzator to popis inżynierski. Górne golenie o średnicy aż
35 mm, dwie półki, zintegrowany mostek, olbrzymia komora powietrzna w
lewej goleni, tłumik olejowy w prawej. Regulacja ciśnienia, tłumienia
odbicia, kompresji (znów Spike Valve) oraz zmiana wysokości widelca o
ok. 40 mm dostępna jednym ruchem ręki. Do tego stała oś o potężnej
średnicy 25 mm (branżowy standard to 20 mm). Producent deklaruje, że
amortyzator waży około 2 kg. Potężna oś pozwoliła osiągnąć tak dużą
sztywność, że można było radykalnie odchudzić podkowę widelca i
zmieścić ją centralnei pomiędzy lagami. Wygląda to świetnie, jednak
zostawia trochę mało miejsca na oponę i błoto. Zaciski osi skręcane są
tylko jedna śrubą z każdej ze stron, to bardzo ułatwia montaż koła,
choć spece z Speca mogli się pofatygować i opracować własną wersję
szybkozamykacza, podobnie jak Rock Shox czy Marzocchi. Skok Future
Shocka wynosi 150 mm.
Kolejny
wyrób Speca to mostek zintegrowany z widelcem. Starannie wykonany,
idealnie zgrany kolorystycznie i lekki, a do tego świetnie wyglądający.
Czego chcieć więcej?
Oś o nietypowej średnicy wymaga specjalnej piasty, także tu mamy wyrób
Speca, oczywiście obracający się na maszynowych łożyskach.
Kierownica o średnim wznosie 6 stopni i wygięciu 9 stopni ma
szerokość 66 cm i w zupełności wystarcza w rowerze enduro. Odpowiedni
materiał i duża średnica (31.8 mm) zapewniają potrzebą sztywność.
Sztyca również jest starannie wykonana, a budowa jarzma przypomina
nieco Bontragera. Kolejny kawałek starannej roboty. Siodło jak siodło,
jednym będzie pasować, innym nie. Dla mnie było bardzo OK. Zastosowano
model dość solidnej budowy i z dośc miękkim nosem, w sam raz do enduro.
O dziwo, nie jest to siodło z charakterystycznym dla Specializeda
głębokim podłużnym rowkiem.
Opony to kolejny bardzo mocny punkt Enduro. Eskar`y o szerokości 2.3
cala są lekkie, dość rzadko rozstawiony bieżnik zbudowany z gumy o
dwóch różnych gęstościach zapewnia świetną trakcję i bardzo dobre
trzymanie w zakrętach. Bardzo dobrze spisują się na stromych zjazdach,
nie pozwalając rowerowi ześlizgiwać się w niekontrolowany sposób. Opony
te są do tego dość lekkie i nie stawiają zbyt dużych (jak na ich
rozmiar) oporów podczas toczenia się po asfalcie i innych twartych
nawierzchniach. Moim zdaniem to jedne z lepszych opon all mountain
ostatnich sezonów.
RESZTA


Większość
pozostałych komponentów to wersje „custom” dla Specializeda, choć w
wielu wypadkach ogranicza się to do odpowiedniego malowania. „Customy”
to świetne hamulce Avid Ultimate Seven (przód tarcza 203 mm, tył 185
mm), lekkie obręcze DT Swiss X420 o szerokości 24 mm, tylna piasta DT
370, korby XT Hollowtech II. Praktycznie jedyne komponenty ze sklepowej
półki to świetnie działające manetki i przerzutka tylna SRAM X0,
przerzutka przednia LX, łańcuch PC971 i kaseta LX.
JAZDA
Uff, po tak długim opisie wreszcie czas na
wrażenia z jazdy. Pozycja na Specu jest typowa dla rowerów enduro.
Rider siedzi wyprostowany, środek ciężkości przesunięty jest mocno w
tył. Oś przedniego koła mocno wyprzedza kierownicę. Cały rower jest
lekki, bez pedałów waży 13,8 kg, co przy sześciocalowym skoku
amortyzatorów robi wrażenie. Niską masę czuć podczas przyspieszania i
na podjazdach, na których Enduro zachowuje się niemalże jak crossówka.
Oprócz masy ogromna w tym zasługa zawieszenia. Oba amortyzatory, dzięki
zaworom Spike Valve, są niemal zupełnie odporne na kołysanie wywołane
pedałowaniem, energia rowerzysty nie marnuje się, tylko „idzie” w
napędzanie roweru. Niestety, każdy kij ma dwa końce. Odporność na
kołysanie okupiona jest mniejszą czułością na małe nierówności przy
niewielkich prędkościach. Tym samym przepada wielki atut
czterozawiasowców. Czułość zawieszenia można poprawić obniżając
ciśnienie w amortyzatorach, wtedy jednak ryzykujemy ich dobicie na byle
większej przeszkodzie, a przecież w enduro nie o to chodzi. Oba
amortyzatory wymagają też precyzyjnego ustawienia tłumienia odbicia.
Niewielki ruch pokręteł wywołuje dużą zmianę wartości tłumienia, a ta z
kolei radykalnie zmienia jakość pracy amortyzacji i jej dostosowanie do
użytkownika. Przedni amortyzator rozczarowuje, niestety jakośc pracy
nei dorównuje wyglądowi widelca. Płynnością skoku nie dorównuje
sprężynowcom, jest także w tyle za najnowszymi powietrznymi modelami
Rock Shoxa czy Marzocchi. Czułość na małe nierówności, nawet z
odkręconym zaworem wolnej kompresji, nie jest zadowalająca. Obniżenie
ciśnienia skutkuje częstym dobijaniem przy agresywnej jeździe. Wydaje
się, że widelec ten wymaga dopracowania. Co ciekawe, w 2009 roku Enduro
będzie wyposażony w przedni amortyzator Foxa, a to potwierdza opinię o
konieczności dalszych prac nad tym obiecującym widelcem. Tył pracuje
lepiej od przedniego zawieszenia. Na szczególne pochwały zasługuje
całkowita niewrażliwość na hamowanie i brak jakiegokolwiek odbicia korb
po najechaniu na przeszkodę – można cały czas płynnie pedałować, bez
względu na teren, po którym jedziemy.
Enduro świetnie spisuje się w zakrętach – sztywna rama, kapitalnie
sztywny widelec i bardzo dobre opony powodują, że chce się ostro
skręcać. Geometria sprzyja stromym zjazdom, ale i na podjazdach można
sobie na wiele pozwolić, wymaga to jednak mocnego pochylenia się nad
kierownicą.
PODSUMOWANIE
Enduro SL to raczej nie jest sprzęt do FR ani do ciężkiego katowania. Szkoda go na duże przeszkody i tłuczenie po wielkich kamyrdolach. Niestety, ambitnymi zapowiedziami producent rozbudził we mnie ogromny apetyt i spodziewałem się chyba zbyt wiele. O ile geometria ramy jest kapitalna, wygląd powala, rower wspina się niczym kozica i obwieszony jest super częściami, to jakość amortyzacji pozostawia jeszcze sporo do życzenia, jeśli porównujemy go do najlepszych konstrukcji dostępnych za pieniądze. W szczególności dotyczy to przedniego amortyzatora, który nie sprosta oczekiwaniom części najbardziej wymagających użytkowników. Enduro SL będzie najlepiej służył osobie, która lubi szybką jazdę, ale niekoniecznie w najcięższym terenie. Oczywiście, ów szczęśliwiec będzie musiał dysponować odpowiednio zasobnym portfelem, bo 14 tysiaków to nadal trochę więcej niż średnia krajowa. I cena tego roweru także ma wpływ na ocenę, bo za taka kwotą można i należy oczekiwać absolutnie najwyższej jakości działania.

Zoom
Skomentuj
Dodaj

Specialized Enduro Expert 2008
Kiedy kupowałem "Speca" Enduro Expert 2008 przeczytałem wyniki powyższego testu. Aż mnie korciło, żeby po pierwszym miesiącu napisać, że wszystko w recenzji jest prawdą, a rower spisuje się świetnie. Po przejechaniu około 10000km, udziale w kilku Bike Maratonach, Bike Adventure 2009, wjechaniu na Śnieżkę potwierdzam, że rower spełnia wszystkie wymagania Experta MTB. Lekki jak na swoją silną konstrukcję (choć odchudzone niedowiarki wciąż nazywają go sprzętem budowlanym), sprawny w podjazdach, pewny w zjazdach, skuteczność amortyzatorów rewelacyjna (trzeba tylko nauczyć się dostosowywać do terenu i regulować ciśnienie oraz tłumienie i tu przydałaby się manetka na kierownicy). Do ideału brakuje mu blokady tylnego amortyzatora (funkcja "hardtail) i regulacji wysokość sztycy siodełka. Ale "Command Post" rozwiązuje w nowym modelu ten problem.
Po każdych 5000km napęd i opony do wymiany i ... to tyle. Jedyna wada to zamarzająca przednia przerzutka (sprężyna powrotu z dużej na małą tarczę już przy około - 1 zamarza przy byle zawilgoceniu i nie ma szans zrzucenia w dół). Co do spawów to ... trzeba je polubić :-)
Pozdrawiam i zapraszam na stronę http://www.black-peter.net/bike/ gdzie zamieszczone są pod użytkownikiem Cowboy wszystkie wycieczki na Specu.
Cowboy