Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start SportyGorskie.pl News Rower Sprzęt Test: Silnik rowerowy

Test: Silnik rowerowy

przez Paweł Ostatnio zmodyfikowane 2008-06-09 12:52
Akcje Dokumentu

 

fotoSilnik rowerowy

Dane producenta:
• silnik dwusuwowy, jednocylindrowy chłodzony powietrzem
• pojemność 30 ccm
• moc okm 0,5 kW
• masa 7 kg
• rodzaj paliwa: mieszanka E95 + olej Castrol TTS, Mobil Extra 2T lub Miksol S
• pojemność zbiornika do 1,2 litra
• prędkość użytkowa do 25 km/godz
• rozruch od tylnego koła roweru poprzez rolkę napędową
• zapłon elektroniczny bezstykowy (koło magnesowe i moduł elektroniczny prod. Amerykańskiej)
• gaźnik prod. Niemieckiej BING
• silnik posiada automatyczne sprzęgło umożliwiające zatrzymanie roweru poprzez "zmniejszenie gazu" i ruszenie z miejsca przez "dodanie gazu"
• silnik może być opuszczany na koło tylne i odpalany w czasie jazdy, bez odrywania rąk od kierownicy

 

Wakacje już się rozpoczęły. Przed nami dwa miesiące eksplorowania dróg i scieżek. Jednak nie każdemu dane jest pełny okres kanikuł jako czas wolny. Inni, pracujący, mają bardzo krótki czas na odpoczynek.
Co można zrobić by połączyć przyjemne z pożytecznym, to jest codzienne dojazdy do pracy z jazdą na rowerze w upale przekraczającym 30 C. Niewielka część z nas dysponuje „firmowymi” prysznicami. Ktoś wpadł na to, jak wspomóc jazdę by odbywała się ona prawie bez wysiłku. Ten ktoś wpadł na pomysł reaktywowania idei znanej już od lat, także w Polsce – silnika do roweru.
Pierwsze polskie konstrukcje silników rowerowych pochodzą już z lat 30-stych. Jednak dopiero z końcem lat 50-ych, konstruktorzy kultowego polskiego motoroweru „Ryś”, sporządzili wersje ekonomiczną napędu dla młodzieży i osób dojeżdżających rowerami do pracy.

Silnik ten, o nazwie „Gnom” montowało się na przednim kole roweru. Ten dwusuw pozwalał rozpędzić się maksymalnie do 35 km/h, a 100 km przejeżdżał na 1,5 l paliwa. Istotą działania był gumowy walec nałożony bezpośrednio na wał korbowy, który po opuszczeniu napędzał przednie koło. System ten miał kilka wad, jednak o popularności tego rozwiązania świadczy choćby fakt, że jeszcze w połowie lat 90-ych widywano rowery z tym rozwiązaniem jeżdżące po polskich wioskach.

fotofotofoto

Obecnie firma „Krupet” postanowiła reaktywować silniki rowerowe o rozwiązaniu podobnym do Gnoma jednak bardziej nowoczesnym i... przeznaczonym na tylne koło.

Jakiś czas temu po rozmowie z producentem poprosiliśmy o model testowy silnika.
Przyjechał do nas nowy, pachnący jeszcze matką fabryką. Pierwszy rzut oka – elegancki, srebrny silnik, czarny plastikowy bak plus okładziny, plus kilka metalowych elementów do mocowania na ramę.
Według producenta czas instalacji to piętnaście minut – więc ruszamy.
Na pierwszy ogień rusza Trek 830 – i klapa. Rama tego górala zupełnie nie pozwala na montaż silnika. Podobnie jak dwóch następnych. Po dłuższej chwili, wypełnionej burzą mózgów (trzech) wybraliśmy Konę Unit – rasowego singelspeeda (słyszę już jęk rozpaczy), której rura podsiodłowa okazała się na tyle wysoka, że bez problemu przykręciliśmy obejmę uchwytu silnika. Pozostałe części bardzo szybko znalazły zastosowanie – dwie lagi do wsparcia silnika na osi piasty oraz dwie sprężyny dociskające pracujący silnik do opony. Na kierownicę zostały dokręcone manetki gazu i ssania.
Po ½ h od dobraniu odpowiedniego roweru silnik był zamontowany.

fotofotofoto

Pozostało ruszyć na stację benzynową i nabyć mieszankę etyliny 95 z olejem silnikowym (tu Castrol TTS zgodnie z zaleceniem producenta w stosunku 1:25). obsługa stacji długo przyglądała się urządzeniu nad tylnym kołem – pozwoliło to bez problemu na tankowanie 1 litra. Ciekawość okazała się naszym sprzymierzeńcem. A potem... włączenie zapłonu, kilka mocnych pociągnięć pedałami, opuszczenie silnika w dół i ... nic. Okazało się, że zapomniałem odkręcić zawór paliwa. Kolejna próba i... cichy warkot za plecami, delikatny zapach spalin (ulotny na szczęście) i nowa para nóg napędzających rower.

Jazda

Silnik był testowany w różnych warunkach. Jazda po mieście, po szutrach i ścieżkach polnych. Na wszystkich trasach sprawował się bardzo podobnie, choć asfalt był jego największym sprzymierzeńcem. Dużą przeszkodą w płynnej pracy okazały się szerokie opony z grubym bieżnikiem. Zdecydowanie do tego rozwiązania polecam slicki lub semislicki.

Silnik można opuścić i zdjąć z koła w każdej chwili (także w trakcie jazdy) przy pomocy dźwigni, znajdującej się pod siodełkiem. Producent wprowadził również model wyposażony w specjalną manetkę pozwalającą na uruchamianie i wyłączanie silnika bez odrywania ręki od kierownicy.
Włączenie silnika pozwala na w miarę szybką i płynną jazdę z prędkością, która nie oszałamia (25 km/h) jednak w warunkach miejskich korków pozwala na zwinne przeskoczenie sznura samochodów czekających na zmianę świateł. W ruchu ciągłym spisuje się również bez zarzutu, co więcej budzi ogólne zainteresowanie (głównie ze względu na odgłos) kierowców samochodów. Wyłączenie silnika pozwala na swobodne przeskoczenie z jezdni na ścieżkę rowerową, o ile dane nam taką napotkać.
Silnik dobrze spisuje się na podjazdach, jednak tych łagodnych. Przy większych stromiznach jego niewielka moc nie pozwala na swobodną jazdę – tu przydałoby się kilka koni mechanicznych więcej.


Podsumowanie

foto

Dotychczas wymieniałem same plusy. Silnik posiada także i minusy, choć trudno w to uwierzyć. Automatyczne sprzęgło powoduje, że zatrzymanie roweru, np. na światłach, gasi silnik. Rolka napędzająca koło powoduje oczywiście większe zużycie opony, jednak w warunkach deszczowych ślizga się po kole, nie pozwalając nawet na uruchomienie silnika. Odgłos wydawany przez silnik, nie jest bardzo głośny, jednak rura odprowadzająca spaliny mogłaby być dłuższa i skierowana do tyłu a nie w dół. Pozwoli to na większe rozkoszowanie się bezwysiłkową jazdą. Kolejnym minusem, choć chyba wymuszonym, jest kolor baku. Producent zastosował czarny, co uniemożliwia zewnętrzną kontrolę ilości paliwa. Jednak pamiętając „przezroczyste” plastikowe manierki z czasów Składnicy Harcerskiej można sobie ten bak wyobrazić po np. pięciu tankowaniach.
Ostatnim minusem jest cena. Koszt silnika wynosi ok. 1.000 pln. Biorąc pod uwagę montaż na stałe do roweru (tu polecamy szczególnie rowery typu Jubilat) nasza maszyna osiąga już całkiem pokaźną cenę.
Jednak rower z silnikiem jako środek częstego transportu na średnie odległości (10-20 km) okazuje się rozwiązaniem w miarę ekonomicznym. Orientacyjny koszt przejechania 100 km to ok. 6 złotych. Jasne, że ten sam odcinek możemy pojechać zupełnie za darmo, wykorzystując do tego siłę własnych mięśni, ale nie po to ktoś stworzył silnik.

Podczas pisania części historycznej oparłem się na informacjach z tej strony . Można tam również znaleźć inne rozwiązania motorowego napędu dla rowerów oraz szereg interesujących fotografii


Przedsiębiorstwo Handlowo-Remontowo-Produkcyjne
"Krupet"
Marek Kruczek

ul. Robotnicza 3
Dębica
tel. 014 6702443

www.silnikirowerowe.pl

Akcje Dokumentu
Powiedz nam jak sobie radzimy
Dziękujemy za wszystkie komentarze dotyczące naszych stron internetowych. Będziemy wdzięczni za wszelkie opinie dotyczące naszej działalności, które pomogą uczynić ten serwis lepszym. Prosimy o wybranie i zaznaczenie na liście odpowiednich punktów. Nie możemy obiecać, że odpowiemy na wszystkie opinie dostarczone tą drogą, ale na pewno przeczytamy je wszystkie.
Proszę zaznacz wszystkie punkty, które uznasz za uzasadnione