Test: Gary Fisher Paragon (2008)
Szaleństwo pod tytułem 29” rozkręca się na dobre. Umiejętnie podkręcane przez speców od marketingu sprawia, że niektórzy już nie wyobrażają sobie świata bez rowerów na dużych kołach. Niekoniecznie do nich należę. Staram się sceptycznie nastawiać do medialnej paplaniny, zaś sugerowanie, że dzięki temu, że jakąs częśc roweru, choćby tak ważna jak koło, będzie większa, narodzę się na nowo, nie do końca mnie przekonuje. I właśnie dlatego to ja dostałem do testu Paragona.
SPECYFIKACJA
Rama: aluminium 6066
Rozmiary: 15,5; 17,5; 19; 21
Geometria: rozmiar testowany: 19
Baza kół: 1130mm
Długość tylnego widelca: 435mm
Długość górnej rury: 625mm
Wysokość osi suportu: 320mm
Masa: 11 700g
Przedni widelec: FOX 32 F80 RL F29
Koła: Bontrager Rhytm Comp
Opony: Bontrager Jones ACX 2.2
Korby: Shimano LX
Kaseta: SRAM PG-970 11-34
Przerzutka przód: SRAM X9
Przerzutka tył: SRAM X9
Manetki: SRAM X9
Klamki: Avid Juicy 5
Hamulce: Avid Juicy 5
Wspornik kierownicy: Bontrager
Kierownica: Bontrager Race Lite
Wspornik siodła: Bontrager Race Lite
Siodło: Bontrager Race Lite
Cena: 7390 PLN
Szaleństwo pod tytułem 29” rozkręca się na dobre. Umiejętnie podkręcane przez speców od marketingu sprawia, że niektórzy już nie wyobrażają sobie świata bez rowerów na dużych kołach. Niekoniecznie do nich należę. Staram się sceptycznie nastawiać do medialnej paplaniny, zaś sugerowanie, że dzięki temu, że jakąs częśc roweru, choćby tak ważna jak koło, będzie większa, narodzę się na nowo, nie do końca mnie przekonuje. I właśnie dlatego to ja dostałem do testu Paragona.
Kiedyś, jakieś 7 lat temu, był to rower, który, jeszcze na klasycznych, 26” kołach, budził żywe zainteresowanie moje i kolegów. Geometria Genesis, choć nie okazała się rewolucją, była godną zauważenia ciekawostką, a Paragon po prostu jeździł wtedy bardzo dobrze. Czy model z 2008 roku będzie jego godnym następcą?
RAMA
Jak
na hardtaila do XC, rama jest potężna. Główka i jej połączenie z rurą
dolną i górną czy łączenie rury podsiodłowej z górną i rurami tylnego
widelca budzą szacunek. Grubaśne rury tylnego widelca są zapowiedzą
odpowiedniej sztywności a sposób ich wygięcia zapewnia dużo miejsca
wokół tylnej opony. Krótko mówiąc, solidna konstrukcja. Nie tak dawno
rowery do dirtu były mniej napakowane. W opozycji do tej potężnej
budowy stoi kolor ramy. Majtkowy błękit to jedyne, co przychodzi mi do
głowy. Kolor fajny, ale dlaczego pomalowano nim ramę??
OSPRZĘT
Do
Paragona dołączono bardzo ciekawy amortyzator. Fox 32 F80 w specjalnej
wersji do większych kół. Nie jest to tylko amor z przedłużonymi lagami.
Fox postarał się ulżyć właścicielom rowerów na dużych kołach i nieco
ułatwić im skręcanie, zmniejszając offset widelca. Doceniamy, Paragon
jak na 29-nera skręca nieźle, choć nie da się niestety uniknąć wrażenia
ociężałości na technicznych pasażach. Znam jednak wiele rowerów na
klasycznych kołach, które zachowują się gorzej na krętych ścieżkach.
Poza tym Fox jak to Fox. Mimo braku skomplikowanych regulacji
(instrukcja obsługi: napompować, ustawić tłumienie odbicia, jechać. W
razie potrzeby użyć blokady skoku) jest bardzo skuteczny w działaniu.
Jest przy tym bardzo sztywny bocznie i czuły na małe nierówności, a to
ostatnie nie jest wcale takie oczywiste w widelcach pneumatycznych.
Krótki skok wymusza dużą progresję twardości, to oczywiste. Do tego
wszystkiego jest bardzo lekki (niecałe 1,8 kg) – słowem, własciciele
dużokołowców powinni rozważyć jego zakup. Zwłaszcza, jeśli pod uwagę
weźmiemy typową dla Foxa trwałość.

Koła
Bontrager Rhytm to nie tylko duże koła, ale koła budową odpowiadające
ramie Paragona. Obręcze mają blisko 30 mm szerokości! To prawie tyle co
w moim rowerze enduro/FR, któremu nie żałuję kamoli i skoków. Być może
tak szerokie obręcze to przesada, na pewno jednak gwarantują sztywność
godną użytej ramy i pozwolą dosiąść Fishera nawet sporym miśkom przed
kuracją odchudzającą.
Opony Bontrager Jones ACX bardzo przyzwoicie zachowywały się w
większości sytuacji. Można mieć do nich zastrzeżenia na asfalcie
(niemałe opory toczenia), ale w końcu nie jest to szosówka. W terenie,
zwłaszcza trudnym, spisują się znakomicie. Dobzrze trzymają w
zakrętach, świetnie hamują i przyzwoicie radzą sobie w błocie. Są przy
tym bardzo lekkie, jak na opony do kół 29” i to pomimo sporej
szerokości 2,2 cala.
Napęd to głównie SRAM (kaseta, manetki, przerzutki) z domieszką korb
Shimano LX. Działa bardzo dobrze, zmiany biegów oznajmiając rześkim
trzaskiem. Nie mam do niego zadnych zastrzeżeń. Dobrze, że użyto kasety
11-34, dzięki temu można wtoczyć duże koła na duże góry.
Hamulce to bardzo dobre Avid Juicy Five, opisywane już tak wiele razy, że nie ma sensu powtarzać ich opisu po raz kolejny.
Ciekawym komponentem jest kierownica – niby prosta, a jednak mocno,
równomiernie wygięta do tyłu. Ma też miłą szerokość – 64 cm to bardzo
dużo jak na XC, a mniej niż większość kierownic enduro i FR – do tego
roweru pasuje jak ulał.
Reszta komponentów to Bontrager. Wszystko OK, miłe dla oka, lekkie,
starannie wykończone. W ich przypadku trudno mówić o działaniu –
najważniejsze jest, że szybko się zapomina o ich istnieniu i nie
wymagają od użytkownika uwagi większej niż pełne uznania spojrzenia.
JAZDA
Pozycja na Paragonie jest klasyczna, jak w
rowerze XC. Dzięki kilku przemyślanym zabiegom (niska kierownica,
mostek, zintegrowane stery, widelec z małym skokiem) znajduje się ona
na wysokości zbliżonej do większości rowerów cross country. Zaczynamy
pedałować. Od razu czuć, że Paragon to nie jest urodzony sprinter.
Rozpędza się powoli, duże koła to duży efekt żyroskopowy i będzie
odczuwalny bardziej niż w kołach 26”, nawet przy porównywalnej masie
kół (powodem jest umiejscowienie najcięższych elementów – opon i dętek
dalej od osi koła). Dlatego najlepiej nie żyłować się, tylko dawkować
energię rozważnie, powoli zwiększając szybkość. Efekt żyroskopowy ma
też inną, bardziej pożądaną na szlakach, stronę. Rozpędzone koła
zaopatrzone w przyczepne opony toczą się bardzo stabilnie w wyznaczonym
kierunku, bez względu na to, czy na ich drodze stają kamienie, korzenie
czy inne przeszkody. Gdy dodamy do tego wynikające z wielkości koła
ignorowanie małych nierówności, sztywność ramy oraz dużą bazę kół,
wyłania się obraz niepowstrzymanego tarana. No, może trochę
przesadziłem, ale Paragon jest naprawdę bardzo stabilny przy dużych
prędkościach i świetnie sprawdza się w beskidzkich rynnach wypełnionych
rumoszem. Gdy już zainicjujemy skręt, co znów jest nieco trudniejsze
niż w klasycznym rowerze, będziemy musieli mocno się pochylić, by
pokonać go z odpowiednią prędkością. Dzięki świetnym oponom będzie to
bardzo bezpieczne i przyjemne.
Na bardzo krętych szlakach Paragon radzi sobie gorzej – skręca wtedy
niczym poważne enduro, nie odwdzięczając się jednak sporym skokiem
amortyzacji. Kiepsko idzie mu tez jazda po trasach interwałowych,
takich, gdzie krótkie, kilkudziesięciometrowe podjazdy przeplatane są
podobnymi zjazdami. Zanim przyspieszy na zjeździe, ten się kończy,
później trzeba męczyć się rozpędzając go na podjeździe.
W trudnym terenie, na nierównych szlakach w górach, gdzie zarówno
podjazd jak i zjazd mają odpowiednią długość, Paragon będzie świetnym
sprzętem turystycznym. Nie ma wyczynowych inklinacji, może z wyjątkiem
tras maratońskich, ale raczej tych poprowadzonych w górach, a nie w
terenie morenowym czy nawet nizinnym. Tam może być groźnym konkurentem.

Raczej nie. Doceniam walory dużych kół w jeździe turystycznej – faktycznie lepiej spisują się w trudnym, kamienistym terenie. Z drugiej strony nieco trudniej podjeżdżają, wynika to z ich wielkości (większy obwód), masy i efektu żyroskopowego, a to w górach jest bardzo istotne. Duże koła wymuszają specyficzną geometrię i zadowolą jedynie osoby, które nie potrzebują zwinnych, łatwoskrętnych rowerów. Dlatego uważam, że duże koła nie wyprą tych klasycznych, 26 calowych. Raczej będą współistni

Zoom
Skomentuj
Dodaj


