Dig-Nitty Winter Camp
przez Administrator
—
Ostatnio zmodyfikowane
2012-01-17 19:58
Prezentujemy relację z dwóch dni BMXowego Campu
No i wreszcie jesteśmy na miejscu..
Pogoda nieco postraszyła śniegiem więc wszyscy postanowili wyjechać nieco wcześniej żeby się nie spóźnić. Zbiórka zaplanowana była na godzinę 13:00 ale pierwsza ekipa podobnie jak kadra Dig-Nitty pojawiła się już przed 11:00. W rezultacie ostatni obozowicze dojechali do nas o 13:20. Proces zakwaterowania przebiegł zaskakująco dobrze za co wielkie uznanie dla rodziców :) Nawet pogoda zmieniła się na plus bo wyszło piękne słońce i już nie mogliśmy doczekać się pierwszej sesji.
Kiedy wszyscy mieli już swoje pokoje no może poza numerem. 17 ;) udaliśmy się na stołówkę gdzie czekała na nas zupa pomidorowa z makaronem a na drugie danie pieczeń z ziemniakami, sosem, surówką i sokiem z czarnej porzeczki. Wszyscy się najedli więc zarządziliśmy klasyczne już poobiednie ogłoszenia parafialne, w których przypomnieliśmy regulamin i zasady bezpieczeństwa. Po posiłku dokończyliśmy serwis rowerów i po godzinie pojechaliśmy do parku gdzie odbyła się pierwsza zapoznawcza sesja. Większość osób oswajała się z przeszkodami, które zostały nieco przerobione od naszej ostatniej wizyty. Nawet nie zauważyliśmy kiedy przyszła pora kolacji. Pozytywnie zmęczeni wciągnęliśmy kanapki z dwoma rodzajami wędliny, żółtym serem, pomidorem i dwiema odmianami papryki, popijając gorącą herbatką.

Po kolacji odbyła się równie znana jak poobiednia pogadanka i szczególnie lubiana forma zapoznania w postaci „zwierzeń grupy terapeutycznej” ;) Każdy z obozowiczów przedstawił się, powiedział skąd jest, jakie ma oczekiwania co do obozu i czego chciałby się nauczyć. Od tej chwili wszyscy przestaliśmy być anonimowi. Są nawet weterani, którzy zostali bezbłędnie rozpoznani przez całą grupę za sprawą poprzednich filmów Dig-Nitty. Tak Psajdak o tobie mowa :) Dochodziła godzina 19:30 więc chłopaki poszli się ogarnąć po kilkugodzinnej sesji w skateparku.

Kiedy wszyscy byli już wykąpani zaczęliśmy oglądać filmy. Między innymi słynną już 360 na jutrzenkowym spajnie + kąpiel w fontannie. No nic zostawmy ten temat ;) Mieliśmy okazję zobaczyć również świetne edity np. Gareta i Nastiego + przejazdy z dzisiejszego skateparkowego zapoznania, które jak zwykle wywołały ożywione reakcje ;) O 21:45 obejrzeliśmy ostatnie ujęcia i poszliśmy do pokoi żeby nieco się zregenerować po podróży i intensywnej jeździe w skateparku. Jak na razie pogoda jest naprawdę ok. Nie jest zimno śnieg nie pada zobaczymy co będzie dalej w końcu to obóz zimowy, więc i trochę śniegu nie zaszkodzi... Do jutra :)
-

Dzisiejszy dzień przywitał nas wyjątkowo piękną pogodą. Catering nie był gorszy i równie skutecznie poprawił nam humor serwując na śniadanie gorące mleko z dwoma rodzajami płatków, ciepłą herbatką a do tego kanapki z mega ilością dżemu, wędliny, pomidora, żółtego sera, papryki i innych zielonych dodatków. W drodze do skateparku Igor kontynuował swoją tradycję gleb na prostej drodze przy czym nie był jedyną osobą, która niedowierzała, że lód jest śliski i sprawdzała to lądując na pukiel ;) Poranna sesja obfitowała w wiele ciekawych tricków i dobrych akcji. Nagle co ja paczu!!! Michał skleił kilka razy flipa przez całego boxa! Niestety za którymś razem rotacja była zbyt wolna i w rezultacie zaliczył niezłego nose bonga przez co rama odmówiła współpracy. Kajusz katował mega wysokie airy z tablem, wallridey, a nawet whipa do taba bez hamulca! Pozostali obozowicze również nie odpuszczali i uczyli się barspinów tailwhipów, 360, foot jamów i innych spoko sztuczek. Nawet tailwhipy zaczynają już powoli siadać! O godzinie 13:30 zebraliśmy się i ruszyliśmy w stronę ośrodka, bo już za pół godziny miał czekać na nas gorący obiad.

Na pierwsze danie zjedliśmy naprawdę mistrzowską zupę krem z brokuł a na drugie devolay nadziewany masłem koperkowym, puree, surówka i oczywiście sok- tym razem wieloowocowy. W poobiedniej przerwie mieliśmy chwilę czasu żeby zrobić listę sprzętu, który wymagał wymiany a na drugiej stronie kartki chłopaki zrobili listę zakupów, w której królowały cheetosy i buzatory ;) W popołudniowej sesji również było ciekawie. Jeździliśmy po przeszkodach, które zbudowali Zient z Szamanem i Kiwakiem, odpaliliśmy basen z gąbkami, w którym chłopaki trenowali najdziwniejsze ekwilibrystyczne sztuczki akrobatyczne ;) Kiedy dochodziła 18:30 zawinęliśmy się żeby zjeść coś na ciepło. Dzisiejsza kolacja wszystkim przypadła do gustu, bo wcinaliśmy parówki na gorąco z ketchupem i dowolnie skomponowanymi kanapkami z rzodkiewką, ogórkiem, papryka, żółtym serem, i trzema rodzajami wędliny wedle upodobań smakowych.

Całość popiliśmy herbatą i udaliśmy się do pomieszczenia rowerowego montować części, dostarczone dzisiaj przez sklep Proletaryat BMX. Dodatkowo centrowaliśmy koła, wybijaliśmy łożyska suportu, skuwaliśmy łańcuchy, dokręcaliśmy korby czy stery żeby nieco pomęczone zimową jazdą rowery mogły przyjąć na klatę kolejny intensywny dzień Dig-Nitty Camp. Serwis trwał niemal do 22:00. Ostatnie osoby brały jeszcze kąpiel a o 22:20 wszyscy byli już w swoich pokojach. Co nie znaczy, że tak od razu zasnęli bo wypite wcześniej buzator i wrażenia z parku nie bardzo pozwalały zasnąć...

Zoom
Skomentuj
Dodaj
